Spis treści
- FiiO i linia retro — skąd ten pomysł?
- FiiO CP13 — co nowego w nowych kolorach?
- Budowa i specyfikacja — co kryje się w środku?
- Co mówią recenzenci? Testy FiiO CP13 pod lupą
- Kilka godzin z FiiO CP13, czyli czy kaseta nadal potrafi zaskoczyć
- Szum tła — czy moda na kasety ma sens przy dzisiejszych standardach?
- Ciekawostka: FiiO CP13 a rynek europejski
- Moje spostrzeżenia — czy warto?
- Podsumowanie
Kasety magnetofonowe wróciły. Nie jako ciekawostka dla kolekcjonerów, ale jako realny produkt, który można kupić w sklepie, włożyć do kieszeni i zabrać ze sobą w drogę. FiiO CP13 — przenośny odtwarzacz kaset chińskiego producenta — doczekał się właśnie nowych wersji kolorystycznych, w tym efektownego wariantu transparentnego, który od razu przykuwa wzrok. Recenzenci z całego świata właśnie publikują swoje testy urządzenia, a pytanie, które zadają wszyscy, brzmi tak samo: czy moda na kasety ma w ogóle sens w erze streamingu i plików bezstratnych? Odpowiedź jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.
FiiO i linia retro — skąd ten pomysł?
FiiO to marka, która od 2007 roku konsekwentnie buduje swoją pozycję w świecie przenośnego audio. Zaczęło się od małych wzmacniaczy słuchawkowych i przetworników DAC, a z czasem firma rozrosła się do pełnoprawnego gracza oferującego odtwarzacze DAP, słuchawki, głośniki i całą gamę akcesoriów. Przez lata FiiO kojarzyło się przede wszystkim z nowoczesnością — cyfrowymi przetwornikami, obsługą formatów hi-res, Bluetooth aptX HD. Tym bardziej zaskakujące było ogłoszenie linii retro.
W jej skład wchodzą: gramofon TT13, przenośny odtwarzacz CD o nazwie DM13 oraz właśnie FiiO CP13 — odtwarzacz kaset magnetofonowych. Jak wyjaśnia sam producent, motywacją do stworzenia CP13 było dotarcie do młodszych odbiorców i przetestowanie rynku. FiiO przyznaje wprost, że projekt był niezwykle trudny — łańcuch dostaw dla kaset jest dziś mocno zdegradowany, wiele komponentów po prostu nie istnieje, a porównanie z produktami sprzed 30 lat jest z góry skazane na niepowodzenie. Mimo to urządzenie powstało i trafiło do sprzedaży.
FiiO CP13 — co nowego w nowych kolorach?
Pierwotnie FiiO CP13 był dostępny w dwóch wersjach: niebiesko-srebrnej (Sky Blue) oraz czarno-białej. Wkrótce dołączyła wersja czerwono-srebrna. Jednak prawdziwym hitem okazał się wariant transparentny — z przeźroczystą obudową, przez którą widać mechanizm wewnętrzny. Ta wersja kolorystyczna nie była zapowiadana przy premierze i pojawiła się jako miłe zaskoczenie. Cena w Wielkiej Brytanii wynosi 99 funtów, w USA — 129 dolarów.
Transparentna obudowa to nie tylko estetyczny zabieg. To wyraźny sygnał, że FiiO traktuje CP13 jako obiekt pożądania, a nie tylko narzędzie do odtwarzania muzyki. Widoczny mechanizm, kręcące się szpule, ruch taśmy — to wszystko jest częścią doświadczenia, które trudno odtworzyć w żadnym streamingowym serwisie. Produkt można nabyć m.in. w sklepie HiFiGo, gdzie dostępne są wszystkie warianty kolorystyczne.
Budowa i specyfikacja — co kryje się w środku?
FiiO CP13 to urządzenie zbudowane solidnie — obudowa wykonana jest w całości z aluminium, co od razu odróżnia je od plastikowych Walkmanów z lat 80. i 90. Wymiary wynoszą 120 × 88,3 × 31,8 mm, a waga to około 310 gramów. Nie jest to urządzenie lekkie, ale w dłoni leży pewnie i sprawia wrażenie produktu premium.

Sercem mechanizmu jest niestandardowe koło zamachowe z czystej miedzi o średnicy 30,4 mm — znacznie większe niż w typowych odtwarzaczach kasetowych. Silnik zasilany jest napięciem 4,2 V, podczas gdy standardowe rozwiązania operują na 1,8 V lub 3 V. Wyższe napięcie przekłada się na stabilniejszą prędkość taśmy i mniejsze ryzyko niepożądanych zmian wysokości dźwięku (tzw. wow i flutter). Głowica magnetyczna wykonana jest z permalloy i wyposażona w pogrubioną osłonę chroniącą przed zakłóceniami zewnętrznymi.
Obwód audio jest w pełni analogowy — od głowicy aż po wzmocnienie sygnału. Zastosowany wzmacniacz operacyjny JRC5532 to klasyk, znany audiofilom od dekad. Wyjście słuchawkowe to standardowe gniazdo 3,5 mm, a impedancja adaptacyjna wynosi 8–150 Ω, co oznacza, że FiiO CP13 poradzi sobie zarówno z dokanałówkami, jak i z wymagającymi słuchawkami planarnymi.
Bateria litowo-polimerowa o pojemności 1800 mAh zapewnia do 13 godzin pracy. Ładowanie odbywa się przez port USB-C — to szczegół, który w kontekście retro urządzenia robi duże wrażenie. Nie ma tu żadnych baterii AA, żadnych przejściówek — po prostu USB-C, tak jak w każdym nowoczesnym urządzeniu.
Co mówią recenzenci? Testy FiiO CP13 pod lupą
Recenzje FiiO CP13 są zgodne w kilku kwestiach. Po pierwsze — jakość wykonania jest znakomita i zdecydowanie przewyższa to, czego można by oczekiwać w tej cenie. Po drugie — brzmienie jest autentycznie analogowe, ale nie bez wad.
Android Central ocenia CP13 jako urządzenie, które „robi nostalgię dobrze”. Recenzent podkreśla świetny design, solidną budowę, wygodę ładowania przez USB-C i dobrą żywotność baterii. Jednocześnie wskazuje na wyraźny szum tła (wysoki noise floor) oraz na to, że głowica magnetyczna nie dorównuje jakością rozwiązaniom z lat 80. i 90. Brakuje też funkcji nagrywania i automatycznego odwracania taśmy.
Headfonia zwraca uwagę na to, że CP13 jest zaskakująco przyjemny w codziennym użytkowaniu. Kaseta nigdy nie wypadła z mechanizmu, muzyka nie przerywała nawet przy bardziej dynamicznym użytkowaniu. Recenzent docenia też to, że urządzenie obsługuje wszystkie typy kaset (I–IV), choć zaznacza, że brak korekcji dla taśm chromowych i metalowych może powodować zbyt jasne brzmienie przy tych nośnikach.
Wspólnym mianownikiem wszystkich testów jest jedno: FiiO CP13 nie jest urządzeniem dla purystów szukających najwyższej jakości dźwięku z kaset. Jest za to doskonałym narzędziem dla tych, którzy chcą odtworzyć swoją starą kolekcję i poczuć klimat analogowego audio — bez konieczności serwisowania wysłużonego Walkmana.
Kilka godzin z FiiO CP13, czyli czy kaseta nadal potrafi zaskoczyć
Miałem okazję spędzić z FiiO CP13 kilka godzin i przyznam, że to doświadczenie było zaskakująco przyjemne. Do testu wziąłem kilka kaset z lat 90., w tym jedną mixtape nagrywaną jeszcze na Maxellu, i od razu poczułem, że coś tu działa. Dźwięk jest ciepły, analogowy, z tym charakterystycznym „oddechem” taśmy, którego żaden plik FLAC nie odtworzy. Szum tła jest obecny, ale nie przeszkadza, wręcz buduje klimat.
Solidność wykonania zaskoczyła mnie bardziej niż sam dźwięk. Aluminiowa obudowa leży w dłoni pewnie, przyciski mają wyraźny skok, a pokrętło głośności działa płynnie i precyzyjnie. To nie jest plastikowy gadżet dla nostalgików, to naprawdę przemyślany produkt, który czuć w rękach.
Jedyne, czego mi brakowało, to możliwość digitalizacji taśm przez USB-C. Port służy wyłącznie do ładowania, co dla kogoś, kto chciałby zarchiwizować stare nagrania, może być sporym rozczarowaniem. Ale jeśli chodzi o samo odtwarzanie, FiiO CP13 robi to z klasą i bez zbędnych kompromisów.
Szum tła — czy moda na kasety ma sens przy dzisiejszych standardach?
To pytanie, które zadaje sobie każdy, kto poważnie myśli o zakupie FiiO CP13. Stosunek sygnału do szumu wynosi ≥55 dB (ważony A), a THD+N nie przekracza 3,5%. Dla porównania — dobry DAC oferuje SNR na poziomie 110–120 dB. Różnica jest kolosalna.
Kasety magnetofonowe mają charakterystyczny szum tła, który jest nieodłączną częścią ich brzmienia. W latach 80. próbowano go redukować systemami Dolby B i C, ale FiiO CP13 nie obsługuje żadnego z nich — producent przyznaje, że odpowiednie układy scalone są dziś niedostępne na rynku. To oznacza, że szum jest słyszalny, szczególnie w cichych fragmentach muzyki.
Czy to dyskwalifikuje urządzenie? Absolutnie nie — ale zmienia perspektywę. Kasety nigdy nie były formatem hi-fi w dzisiejszym rozumieniu. Były formatem wygodnym, przenośnym i — co ważne — emocjonalnym. Mixtape nagrany przez kogoś bliskiego, album kupiony na wakacjach, kaseta z koncertu ulubionego zespołu — to nie są pliki FLAC. To przedmioty z historią, z zapachem, z fizyczną obecnością. I właśnie dlatego moda na kasety ma sens, nawet jeśli SNR pozostawia wiele do życzenia.
Ciekawostka: FiiO CP13 a rynek europejski
Warto wspomnieć o pewnej kwestii, która pojawiała się w dyskusjach wokół premiery urządzenia. Pierwsze partie FiiO CP13 trafiły do sprzedaży głównie przez sklep AliExpress oraz wybrane sklepy w USA. W Europie dostępność była początkowo ograniczona — pierwsze egzemplarze pojawiły się w niemieckim sklepie FiiO, a użytkownicy z innych krajów musieli czekać lub zamawiać z zagranicy. Nie potwierdzono oficjalnego zakazu sprzedaży w Europie z powodu problemów z certyfikacją CE — produkt jest dziś dostępny w polskich sklepach (m.in. mp3store.pl, avstore.pl) oraz w innych krajach europejskich. Niemniej jednak opóźnione wejście na rynek europejski i ograniczona dostępność w pierwszych miesiącach po premierze były zauważalne i budziły pytania wśród zainteresowanych kupujących. Możliwe, że wynikało to z trudności logistycznych lub etapowego wprowadzania produktu na poszczególne rynki — co przy tak niszowym urządzeniu jest zrozumiałe.
Moje spostrzeżenia — czy warto?
Pozwolę sobie powiedzieć wprost: FiiO CP13 to produkt, który mnie fascynuje, ale nie bez zastrzeżeń.
Z jednej strony rozumiem i doceniam to, co FiiO zrobiło. Stworzenie nowego odtwarzacza kaset w czasach, gdy łańcuch dostaw dla analogowych komponentów praktycznie nie istnieje. Mimo to urządzenie powstało, wygląda świetnie, jest solidnie zbudowane i — co najważniejsze — działa. Ładowanie przez USB-C, aluminiowa obudowa, koło zamachowe z czystej miedzi, wzmacniacz JRC5532 — to są realne decyzje inżynierskie, które świadczą o tym, że FiiO podeszło do tematu poważnie.
Z drugiej strony nie mogę udawać, że nie widzę ograniczeń. Brak redukcji szumów Dolby, brak korekcji dla taśm chromowych, brak funkcji nagrywania, wysoki noise floor — to są realne wady. Jeśli ktoś oczekuje, że FiiO CP13 będzie brzmiał jak dobry DAP z plikami FLAC, będzie rozczarowany. Ale jeśli ktoś ma pudełko kaset w szafie i chce je znowu usłyszeć — to jest właśnie to urządzenie.
Mam też pewien niepokój związany z szerszym trendem. Moda na retro audio — kasety, winyle, CD — jest piękna i rozumiem jej emocjonalne korzenie. Ale obserwuję też, że część konsumentów kupuje te produkty nie dlatego, że naprawdę słucha muzyki z kaset, ale dlatego, że to modne. Kasety stały się elementem estetyki, rekwizytami do zdjęć na Instagramie. I nie ma w tym nic złego — ale warto być świadomym, że kupujemy wtedy przede wszystkim doświadczenie i emocje, a nie jakość dźwięku.
Dla mnie osobiście największą wartością FiiO CP13 jest to, że pozwala odtworzyć kasety, które mam od lat. Nie muszę serwisować starego Walkmana, nie muszę szukać pasków napędowych ani kondensatorów. Wkładam kasetę, podłączam słuchawki i słucham. I w tym momencie — choćby przez chwilę — jestem z powrotem w latach 90.
Czy to warte 129 dolarów? Dla kogoś z kolekcją kaset — zdecydowanie tak. Dla kogoś, kto chce tylko sprawdzić, jak to brzmi — może warto najpierw poszukać używanego Walkmana. Ale dla tych, którzy chcą nowego, niezawodnego urządzenia z gwarancją i USB-C — FiiO CP13 jest dziś najlepszym wyborem na rynku.
Podsumowanie
FiiO CP13 to odtwarzacz kaset, który nie udaje czegoś, czym nie jest. Nie konkuruje z cyfrowymi odtwarzaczami muzyki, nie obiecuje jakości hi-res i nie stara się być czymś więcej niż przenośnym odtwarzaczem analogowym. Jest za to solidnie zbudowany, ładnie wygląda — szczególnie w nowej, transparentnej wersji — i spełnia swoją rolę: pozwala słuchać kaset w 2024 roku bez bólu głowy.
Nowe wersje kolorystyczne to dobry ruch marketingowy, który przyciągnie nowych kupujących i utrzyma zainteresowanie produktem. Transparentna obudowa to strzał w dziesiątkę — widoczny mechanizm to najlepsza reklama dla urządzenia, które sprzedaje przede wszystkim emocje i estetykę.
Jeśli masz kasety i chcesz je znowu usłyszeć — sprawdź FiiO CP13 na stronie HiFiGo. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o filozofii stojącej za tym projektem, zajrzyj do oficjalnego komunikatu FiiO. A jeśli zastanawiasz się, czy kasety mają sens przy dzisiejszych standardach szumu — odpowiedź brzmi: to zależy od tego, czego szukasz. Jeśli szukasz emocji — tak. Jeśli szukasz technicznej doskonałości — nie.
